
Adam Bielecki: „Za szkołą nie przepadałem. Trudno było mi wysiedzieć w ławce”
25 września, 2025
Co trzeci pierwszak ma problemy ze wzrokiem. Jak im można pomóc
25 września, 2025O wpływie pornografii na rozwój i przyszłość naszych dzieci, a także o tym, co możemy zrobić, aby je przed nią chronić rozmawiamy z dr. Jakubem Andrzejczakiem, profesorem Wielkopolskiej Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej, kierownikiem Zakładu Socjologii Edukacji, badaczem w dziedzinie edukacji, społeczeństwa i kultury w dobie cyfryzacji świata.
Rozmawia: Wioleta PIRÓG
Kurier Nauczycielski: Jak można scharakteryzować współczesny przemysł pornograficzny?
Jakub Andrzejczak: Po pierwsze musimy postawić jasne rozgraniczenie pomiędzy treściami erotycznymi i pornograficznymi rozumianymi tak, jak były one prezentowane w przeszłości (gazety i filmy wideo), a tym, jaki kształt oraz jaką skalę przyjmują współcześnie.
Dla wielu osób zmiana ta jest subtelna, a niektórzy nie dostrzegają jej wcale, co najczęściej wyraża się obecnie w trywializowaniu problemu, umniejszaniu jego wagi poprzez wypowiedzi: „Kiedyś też była pornografia, a większość z nas żyje normalnie”.
Z mojej perspektywy zmiany te decydują o tym, że coraz głośniej zaczynamy mówić o cyfrowej pornografii jak o problemie społecznym. Według mnie – w tym kontekście – możemy mówić nawet o kryzysie zdrowia publicznego.
Najistotniejsze z tych zmian koncentrują się wokół trzech zagadnień: rekonstrukcji w obrębie samych treści, dostępności oraz wieku inicjacji. Jeśli chodzi o treści, stały się one wyraźnie bardziej brutalne, coraz częściej prezentują wykorzystywanie seksualne dzieci, zbiorowe gwałty, kazirodztwo, przemoc, rasizm, dyskryminację ze względu na płeć, czy wręcz kult uprzedmiotowienia ciała i aktów seksualnych.
Jeśli chodzi o dostępność, to cyfrowy przemysł pornograficzny spowodował, że treści te są nie tylko dostępne dla dzieci, ale że kontakt z nimi jest wręcz nieunikniony.
I wreszcie trzecia, najistotniejsza zmiana, jaką obserwujemy, to znaczące obniżanie się wieku inicjacji z cyfrowymi materiałami pornograficznymi.
Z badań amerykańskiej fundacji Exodus Cry, której misją jest wspieranie osób doświadczających wykorzystania seksualnego przez cyfrowy pornobiznes wynika, że średnia wieku inicjacji z treściami pornograficznymi wynosi obecnie 11 lat.
Co więcej, dzieci w wieku 10 lat i młodsze odpowiadają za 10 proc. ruchu na stronach pornograficznych. To oznacza np., że ta grupa wiekowa odwiedziła na przestrzeni 12 miesięcy 4,2 miliarda razy jedną z najpopularniejszych witryn porno.
Jaki wpływ mają treści pornograficzne na rozwój dzieci i młodzieży?
Istnieje coraz więcej dowodów wskazujących na to, że oglądanie przez dzieci materiałów pornograficznych zagraża ich zdrowiu psychicznemu. Obecnie do kontaktu z nimi zachęca najmłodszych łatwość dostępu (bez ograniczeń) oraz metody, techniki i narzędzia przymusu stosowane przez cyfrowy przemysł pornograficzny.
Wpływ na kondycję psychiczną mają też indywidualne czynniki, np. zaburzenia depresyjne. Regularny i intensywny dostęp do pornografii wpływa na styl życia, praktyki i postawy seksualne oraz zmniejsza obawy związane z seksualnymi zachowaniami ryzykownymi. Może również wpływać na samopoczucie, a w przyszłości na zawierane związki oraz rozwój seksualny i psychiczny.
– Czy obejrzane w dzieciństwie obrazy o charakterze seksualnym wpływają na życie seksualne w dorosłym życiu?
– Pornografia z dużym prawdopodobieństwem wpłynie na naszą seksualność, szczególnie jeśli będzie ona jedynym lub dominującym źródłem informacji o sferze życia. Ponadto badania wskazują, że wykorzystywanie pornografii przez młodzież wiąże się z silniejszymi, permisywnymi postawami seksualnymi (zbyt wczesna inicjacja, przypadkowy seks, seksualne zachowania ryzykowne).
Warto też nadmienić, że docieranie do cyfrowej pornografii i obrazów typowych czynności seksualnych promowanych przez ten przemysł, może wpływać na oczekiwania młodej osoby dotyczące seksu, a rozbieżności między tymi oczekiwaniami a rzeczywistością mogą z kolei powodować niepewność seksualną w kontekście przekonań, wartości i ostatecznie poziomu satysfakcji w życiu dorosłym.
Ponadto trzeba pamiętać, że cyfrowa pornografia zawiera nie tylko same akty seksualne, ale także – a może przede wszystkim – wzorce płci, władzy i przyjemności rozumianych tak, jak chce je widzieć ten przemysł.
– Do jakiego wieku powinniśmy szczególnie uważać i dbać o to, aby nasze dzieci nie miały kontaktu z pornografią i treściami seksualnymi?
– Od treści o charakterze seksualnym nie uciekniemy, ponieważ stały się „immanentną” cechą współczesnej kultury, oczywiście wygenerowaną przez nas, ale jawiącą się jako naturalna konsekwencja komercjalizacji i fascynacji seksualnością.
Z raportu kalifornijskiej fundacji Thorn, która od 2012 roku zajmuje się problemem handlu dziećmi w celach seksualnych, wynika, że co siódme dziecko w wieku 9–12 lat udostępniło w świecie cyfrowym nagie zdjęcia. Ponadto na przestrzeni ostatnich dwóch lat (od poprzedniego badania) zaobserwowano znaczny wzrost akceptacji dla przesyłania takich materiałów. Biorąc pod uwagę wszystkie grupy wiekowe (badanie obejmowało osoby w wieku 9–17 lat), 50 proc. respondentów przyznało, że co najmniej raz wysłało nagie zdjęcia do osoby, której nigdy nie poznali, a 41 proc. było przekonanych, że wysyłają je do dorosłego użytkownika Internetu.
W tym kontekście musimy przede wszystkim skupić nasze działania na najmłodszych, ale jestem przekonany, że kontaktu z brutalną i odrealnioną pornografią w świecie cyfrowym powinniśmy unikać w każdym wieku.
– Seryjny morderca Ted Bundy w jednym z wywiadów wyznał, że pornografia przyczyniła się do popełniania przez niego zbrodni. Jak pan ocenia jego przypadek?
– Od czasów, gdy Ted Bundy popełniał zbrodnie na tle seksualnym w Stanach Zjednoczonych, upłynęło prawie 50 lat. Biorąc pod uwagę rozwój naszej cywilizacji, technologii i kultury, osoba Bundy’ego jawi się jak pochodząca z prehistorii. Mało tego, jak starałem się ukazać wcześniej, zmieniła się też sama pornografia. Z tego powodu niemal niemożliwe są jakiekolwiek porównania do obecnej sytuacji.
Nie zmienia to jednak faktu, że istnieją dowody na związek pomiędzy oglądaniem pornografii a prawdopodobieństwem, że młoda osoba popełni przestępstwo seksualne. Jednak oczywistą nieprawdą byłoby twierdzenie, że przyczyniałaby się do tego sama tylko pornografia. Dziś przychylamy się do stanowiska, że wpływ mają na to różne czynniki, np. sposób postrzegania pornografii, wcześniejsze problemy, wpływy społeczne czy rodzinne.
– Czy w ogóle możliwe jest, aby uchronić nasze dzieci przed zbyt wczesnym kontaktem z pornografią?
– Współczesna dyskusja na temat cyfrowej pornografii i jej wpływu na dzieci i młodzież musi uwzględniać tło samej konsumpcji pornografii i procesu seksualizacji osadzone w szerszym kontekście społeczno-kulturowym.
Mam tu na myśli rozwój całej technologii, praktyki przemysłu cyfrowego, które zdają się pozbawione norm etycznych i społecznej odpowiedzialności biznesu, ale także interakcje najmłodszych ze światem cyfrowym, relacje, jakie z nim tworzą, oraz wartości, opinie, wzory zachowań czy sposoby myślenia, jakie stają się częścią ich codziennego życia, nie tylko online.
Stereotypy męskości i kobiecości, przyzwolenie na przemoc czy jej racjonalizowanie wobec kobiet to tylko kilka przykładów tego, z czym stykają się dzieci i młodzież. I wcale nie doświadczają tego tylko na platformach z treściami pornograficznymi, ale w mediach społecznościowych, w zamkniętych grupach społecznościowych, w komunikatorach itd. W tym znaczeniu, poprzez popychanie dzieci w dorosłość i umożliwianie im docierania do treści, do których nie są przygotowane rozwojowo, straciliśmy już dawno kontrolę nad światem cyfrowym najmłodszych. Bezpieczeństwa nie zagwarantują nam już żadne rozwiązania technologiczne. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym szybciej podejmiemy właściwe działania.
– Co możemy zrobić jako rodzice i nauczyciele?
– Po pierwsze warto zintensyfikować działania (społeczne, legislacyjne), zmierzające do wywoływania większej presji na cyfrowym przemyśle pornograficznym. Po drugie musimy nabywać umiejętności, które pozwolą nam uniknąć negatywnych konsekwencji dzięki pewnym metodom wychowania, edukacji oraz pozytywnej profilaktyce.
Nieunikniona cyfrowa pornografia i seksualizacja uczy, że seks dotyczy uprzedmiotawiania – używania i wykorzystywania. I ten eksperyment społeczny, prowadzony przez przemysł pornograficzny, musi zakończyć się jak najszybciej.
Do tego czasu jednak musimy przestać wierzyć, że wyłącznie technologią (monitorowaniem, blokadami) rozwiążemy problemy, które na jej gruncie powstały. Musimy pomóc młodym ludziom zrozumieć, że to, co widzą w świecie wirtualnym, nie odzwierciedla rzeczywistości, że realne relacje mogą być budowane tylko w oparciu o szacunek i autentyczne więzi międzyludzkie. Cóż nam po tym, że z aplikacji dowiemy się, iż nasz dziesięciolatek próbował wejść na strony pornograficzne, skoro nie będziemy posiadali ani wiedzy, ani umiejętności, ani odwagi, by podjąć z nim rozmowę.




